sobota, 26 września 2015

Trikatuka 0.3

Zaktualizowałem Trikatukę. Od teraz można przenosić także piosenki z kolekcji "Twoja muzyka/Utwory" między naszymi kontami w Spotify.

Żeby to zrobić wystarczy zaznaczyć "ptaszka" nad listą playlist. Program zawsze skopiuje wszystkie utwory. Uwaga, żeby nie zrobić tego dwa razy, bo programik nie patrzy na duplikaty, więc zrobi się bajzel ;)

Poprawiłem również followowanie współtworzonych playlist, bo nie działało jeśli lista była utworzona przez kogoś innego niż poprzedni użytkownik.

Następną wersję być może przerobię na Angulara, więc powinno trochę lepiej działać.

Trikatuka 0.3 do pobrania tutaj.

wtorek, 8 września 2015

Siedemdziesiąt

Siedemdziesiąt. To liczba zawodników którzy przyjechali na zawody BMX Racing (!) do Wodzisławia Śląskiego.

Polska
Wodzisław
BMX Racing
Siedemdziesięciu zawodników
Wow!

Zdjęcie grupowe
źródło: http://bmx-opava.rajce.idnes.cz/6.9.2015_BMX_Polsko


Tego się nie spodziewałem. Bartek Giemza, który organizował tę edycję Pucharu Polski BMX, powiedział mi, że przygotował 100 pakietów startowych. Powiedziałem mu, że chyba jest szalony i jak przyjedzie 30 osób to będzie dobrze. Mocno się pomyliłem. Duża w tym rzecz jasna zasługa Czechów, bo tych przyjechało na prawdę sporo - w niektórych kategorie były obsadzone wyłącznie zawodnikami zza południowej granicy. Ale i Polacy dali radę. Jasło, Wałbrzych, Lublin, Nowa Sól, Wadowice i kilka innych miast - byli prawie wszyscy Ci którzy powinni przyjechać.

To że było tylu Czechów, to akurat znakomita wiadomość, bo w końcu miałem okazję się przekonać jak wyglądamy na ich tle. I wyszło to całkiem nieźle - raz wygrywali oni, raz my. Jeszcze kilka lat temu wszyscy Czesi równo łoili naszym zawodnikom dupy, więc dobrze, że zaczyna się to zmieniać. Fajnie przede wszystkim, że w ogóle ma kto z nimi rywalizować np. w kategorii 5-6 lat. Bardzo powoli, ale zaczynamy doganiać rowerową Europę.

No ale jest też druga strona medalu. Ja się jaram, że tyle ludzi na zawodach bmx, a Czech którego zapytałem o to jak mu się podoba, powiedział że jest super, tylko ludzi trochę mało. Że u nich to zawody trwają cały dzień, bo jest ich co najmniej dwa razy więcej. No cóż, może za kilka lat. Jakby powstały jeszcze ze trzy tory, to myślę, że to bardzo możliwe. Tym bardziej, że bmx racing to strasznie rodzinny sport. W dh dzieciaki raczej nie zaczynają jeździć w wieku 5 lat, więc i rodzice nie muszą z nimi gonić po zawodach, a tu te małe szkraby trzeba przypilnować, także cała rodzinka przyjeżdża na takie zawody. A jak rodzice wkręcą się w rowery, to z tego w przyszłości mogą już tylko wyniknąć same dobrze rzeczy :)

Podobało mi się też to w jaki sposób te wszystkie dzieciaki startowały z bramki. Widać po nich, że nie do końca wiedzą co się dookoła dzieje, że w głowach mają zakodowane tylko to, że trzeba z całych sił gnać do mety. Ale zakodowane mają również to, że na żółte światło trzeba się odchylić, a na zielone dzida do przodu. Niestety w Wodzisławiu bramka jest trochę wolna, więc z początku wyglądało to przerażająco, jak każdy z tych małolatów uderzał w klapę. To dlatego, że oni nawet nie chcieli sprawdzić jak działa ta bramka, bo po prostu wiedzą jak to powinno być, jak szybko powinno opaść i co trzeba robić. Mają zaledwie po kilka lat, a w ich głowach jest już tak silnie zakorzeniona procedura startowa. Są od dziecka doskonale przygotowywani. Pozostaje tylko pozazdrościć. Ciekawe było też np. to, że w 8 latkach drugie miejsce zajęła dziewczynka (młodsze kategorie były koedukacyjne). Zastanawia mnie, czy jak masz osiem lat to przegrana z dziewczyną boli bardziej czy mniej. Choć pewnie to raczej nic przyjemnego ;)

Jeśli chodzi o wydarzenia w starszych grupach, to super że Szymon Biadacz wygrał z Danielem Havelą. Ja osobiście raczej się tego nie spodziewałem, bo Dan to całkiem niezły zawodnik. Najciekawiej było natomiast w elicie. Każdy eliminacyjny wyścig wygrał inny zawodnik. Pierwszy wygrał Bartek Giemza, drugi Gustaw Dądela, a trzeci Ales Handzel. W finale mogło się więc wydarzyć wszystko. Gustaw jednak wytrzymał presję i dojechał przed Bartkiem. Świetnie śledzi się rywalizację tych dwóch zawodników. Za dwa lata dołączy do nich jeszcze Szymon Biadacz, więc już w ogóle będzie super. Oby tylko kontuzje ich omijały! Oczywiście jest jeszcze reszta, która choć co prawda trochę odstaje, to oczywiście ciągle ma jeszcze szanse ich dogonić i na to bardzo liczę.

Zawsze hejtowałem bmxy, bo są nudne i nie wiadomo kto jedzie po torze. Choć dalej uważam, że widowiskowością daleko im do 4X, to jednak muszę przyznać, że trochę się wkręciłem. Że nawet poczułem pewne emocje oglądając zmagania zawodników, a szczególnie tych w elicie. Może w końcu zacznę interesować się bardziej tym śmiesznym sportem :) Marzy mi się, żeby w każdej kategorii było co najmniej 16 zawodników. Ale wiem że tego doczekam.

Zawody w Wodzisławiu Śląskim bardzo udane.

Może co będzie z tego Polskiego BMX Racingu. Oby!

Mój debiut w roli komentatora :)
źródło: https://goo.gl/photos/n8LHQ6LsANwECEj28



Foteczki:
https://goo.gl/photos/n8LHQ6LsANwECEj28
http://bmx-opava.rajce.idnes.cz/6.9.2015_BMX_Polsko
http://www.tuwodzislaw.pl/fotogaleria,najlepsi-zawodnicy-bmx-racing-na-zawodach-w-rpr,fot5-7-1405.html


wtorek, 1 września 2015

Wisła, Stożek + Ustroń, Palenica

Za dwa tygodnie Mistrzostwa Europy DH, więc wybraliśmy się sprawdzić jak wygląda Stożek przed tą wielką imprezą.

W Wiśle nie byłem już bardzo długo, ale zawsze kojarzyłem to miejsce jako przyjazne rowerzystom - to się nie zmieniło. Dobre ceny, miła obsługa i smaczne spaghetti za 9zł.

Trasa na Mistrzostwa Europy jest na prawdę konkretna. Są duże hopy, korzenie, rockgardeny i bardzo strome fragmenty, więc wstydu nie będzie. Trasa jest taka jak powinna być. Ja na moim enduro miałem problem, żeby ją bezproblemowo pokonać. Są miejsca w których jeśli się zatrzymasz, to już bez zejścia z roweru nie ruszysz. Bardzo dobrze jednak, że chłopaki się nie ograniczają. Nie raz już widziałem w internecie jakieś narzekania, na to że hopy za duże albo za trudne, ale aktualnie moim zdaniem nie ma się do czego przyczepić. Może jedynie ostatnia hopa mogłaby mieć dłuższe lądowanie, ale to tylko na oko, bo nie latałem. 13 września oczywiście jadę pooglądać na żywo i szczerze mówiąc, to już nie umiem się doczekać. Przy okazji nabrałem opinii, że trasa na której w tym roku odbyły się Mistrzostwa Polski DH, chyba nie do końca była godna tej rangi imprezy. To w Wiśle jest prawdziwa trasa DH. Ta w Kasinie jest amatorska. Jeśli ktoś po Kasinie wyrobiłby sobie opinię, że downhill wcale nie jest taki trudny jak się wydaje, to na Stożku mocno by się zaskoczył.

Zresztą zobaczcie dzisiejszego helmetcama:


Ze względu na poziom trasy dh, więcej pojeździłem po A-linie. Ten jest w porządku, ale trochę zaniedbany. Nie wiem czy nikt go nie używa, czy po prostu nie ma teraz czasu, żeby się nim zająć, ale cieszyłbym się jakby był w lepszym stanie. No i może przydałoby się więcej hopek w dolnych partiach trasy. Na pewno linia ma większy potencjał.

Na Stożku zrobiliśmy 7 zjazdów i to było w sam raz. Trase DH oczywiście można katować dłużej, bo jest tam sporo rzeczy do opanowania, ale na jazdę z przewagą a-line'a wystarczyło, żeby się nie znudzić.

Później uderzyliśmy na Palenicę. Słyszałem trochę negatywnych opinii, więc jechałem z lekko sceptycznym nastawieniem, ale po testach uważam, że nie ma tragedii. Na moim rowerze w zasadzie mogę tam pojeździć więcej niż na Stożku. Przy wyciągu jest info że mamy do dyspozycji 8 tras ale to nie prawda. Na miejscu spotkaliśmy chłopaków z Oświęcimia, którzy powiedzieli nam, że przywieźli swoje łopaty i grabki i posprzątali trochę trasę, dlatego uszanowanie dla nich za chęci, bo nie oni powinni to robić. Oczywiście takie rzeczy jak dwie duże dziury w drewnianej kładce są niedopuszczalne! Ogólnie na Palenicy jest kilka opcji zjazdu (niestety bardzo podobnych), jest też trochę dropów i gapów (choć te są raczej dla wprawionych), więc jest tam co robić przynajmniej przez 5 zjazdów.

Na obydwu miejscówkach nie ma niestety żadnej płynnej trasy, a po moich kilku wypadach widzę, że takie mi najbardziej odpowiadają. I Stożek i Palenica mają trasy, na których trzeba trochę walczyć z rowerem i mocno uważać na zakrętach. A wystarczyłoby czasem zrobić po prostu trochę wyższe bandy.

Opcja z połączeniem obydwu miejscówek podczas jednego wyjazdu wydaje się być idealna. 5-7 zjazdów na Stożku i kolejne 5-7 na Palenicy, pozwala wystarczająco się najeździć i nie wynudzić. Na cały dzień wyłącznie do Wisły lub do Ustronia bym się jednak nie wybrał. Trzymam mocno kciuki za rozwój tych miejscówek, bo super byłoby mieć gdzieś w pobliżu chociaż jedną szeroką trasę, z wysokimi bandami i większą ilością hopek.

No i mocno zachęcam żeby wybrać się 13 września na Mistrzostwa Europy, bo jestem pewien, że to będą dobre zawody.