niedziela, 2 grudnia 2018

Tydzień w Wietnamie - 103 zdjęcia

Wietnam, październik 2018. Ho Chi Minh, Da Nang, Hoi An, Ba Na Hills, Ha Long, Hanoi. 103 zdjęcia. Zapraszam do oglądania.

To jest Wietnam. A konkretniej Ho Chi Minh czyli niegdysiejszy Saigon. Ale nie wszystko wygląda tu tak źle jak te trzy budynki.




W Wietnamie większość ludzi jeździ na skuterach. I wszyscy cały czas trąbią. Każdy manewr poprzedzony jest trąbieniem. Powoduje to spory hałas, który trwa przez cały dzień.


Wszędzie skutery.


YOLO


Wietnam to kraj komunistyczny, ale to jest jakiś dziwny komunizm. W przewodniku napisali, że jest komunistyczny raz na kilka lat, wtedy kiedy jest zjazd partii. Generalnie nie widać, żeby coś było nie tak, ale może nieuważnie patrzyliśmy. Gdzieniegdzie widać jednak takie propagandowe bilbordy.


Ryż, akumulator, deszcz.


Nowy Jork czy Ho Chi Minh? W oddali najwyższy budynek w Wietnamie, czternasty na świecie, czyli Landmark 81. Ma 461m. W szybie odbija się polska wódka Belvedere.


Niektórzy w tych łódkach mieszkają. Ta rzeka to Mykong. Ma niezbyt ciekawy kolor.


Owocki z łódki.


Też mają tajgerki. Tylko, że z procentami.


Nalewka z kobrą. Całkiem smaczna. Niestety nie można tego przywieźć do Europy.


Tak sobie ludzie mieszkają nad Mykongiem.


Mikrobanany. Telefon dla skali.


Grobowiec w ogródku? Czemu nie. Na półeczce pewnie zdjęcie denata. 


Jakiś owoc rośnie w workach na tym drzewie, ale nie wiem jaki.


Panie zmywają naczynia na zapleczu restauracji. 


Na polach ryżowych chowa się bliskich.


Policz ilu krewnych spoczywa na tym polu.


Bardzo dużo jest takich wąskich budynków. Można sobie dokleić swój dom. Nie musi być równie wysoki, ważne, żeby też był wąski.


Kolejne wąskie budynki. Ciekawe po co w tym po prawej zrobili wysokie drzwi, skoro nie ma balkonów.


Jeszcze jeden wąski budynek. Ten ma więcej pięter. 


Skrzyżowanie w centrum Ho Chi Minh. Każdy jedzie w swoją stronę.


Mini ołtarzyki z Buddą są bardzo popularne. Czasem są przy ulicy, czasem np. w restauracjach. Przed Buddą zawsze złożone są jakieś dary, typu ciastka, napoje itp. Tutaj akurat jest kokos.


Menu losowej restauracji. 10.000VND ~ 1.60PLN. 75.000VND ~12zł.


Nie ma biedy.


No hej.


Mówiłem wcześniej, że nie wszystko wygląda źle.


ARTEX SAIGON 


Ktoś postanowił, że kosze w Ho Chi Minh będą pingwinami.


Skyline tego 8 milionowego miasta.




Da Nang to miasto położone na północ od Saigonu, nad morzem południowochińskim. Bardzo mi się tam podobało.


Woda była ciepła, ale fale trochę za duże. Przez większość dnia plaża była pusta, a ludzie schodzili się po 17:00, kiedy słońce już zachodziło. Grali wtedy w piłkę, urządzali zabawy i pływali.


W Da Nang było kilka knajp serwujący jedzenie prosto z akwariów.


Tak wygląda langusta w koszyku. 


A tak na talerzu. Smakowało mi.


Pole ryżowe (tym razem bez grobów).


Hoi An to miasto krawców. Leży koło Da Nang (~20km) i pojechaliśmy tam na skuterach. Jazda na skuterze po Wietnamie to ciekawe doświadczenie. Tym bardziej, że w sumie to jechałem na skuterze chyba drugi raz w życiu. Hoi An pięknie wygląda nocą.


Warsztat krawiecki.



Płacisz $80 i na następny dzień masz gotowy garnitur.




Łódeczką po Hoi An. Pani dała nam takie lampiony, które można było puścić na wodę. Swój utopiłem...


Kanapkownia. Miejscówa dobrze wypromowana na tripadvisorze, a stała się popularna bo kanapki robiła tam 90 letnia babcia. Nam akurat buły robił jej syn albo zięć.


Piekarnik na bułki. 


I jedna z naszych przepysznych kanapek. Awokado, wieprzowina i jeszcze kilka dobrych składników. 


Targowisko w Hoi An.


Wszędzie jest tak samo. 


W piątkowy wieczór, przy plaży, możesz wypożyczyć głośnik bluetooth, podpiąć się telefonem i urządzić sobie karaoke.


Naliczyłem takich głośników co najmniej 8. Niesamowity chaos.




Wódka. Była okropna. Ciepła i miała 32%. Pijesz taką wódkę i masz wrażenie jakby ktoś cię oszukał. Ale kosztowała 11zł w ogródku przy plaży. Wyobrażacie jak wyglądałby u nas piątkowy wieczór, gdyby wódka w ogródku kosztowała 11zł?


Na zdrowie!


Spodziewaliście się, że najdłuższy wyciąg na świecie jest w Wietnamie? To właśnie ten w Ba Na Hills. Ma 5km. Skała pod nim pięknie wydrążona przez wodę.


Każdy komu pokazywałem zdjęcia, w tym momencie się budził i mówi "Wow, co to jest?!"


No taki most na dużych dłoniach. Tylko, że strasznie zatłoczony, co psuje nieco wrażenie kiedy po nim spacerujesz.


Zróbmy se Europę, bo czemu nie.


Na bogato.



Całkiem spory Budda. Oczywiście z ciastkami.


Tu widać jaki jest duży.


Butelka dla skali.


Patyczak. 


Kościółek we francuskim stylu. Dziwnie się czujesz kiedy jesteś w Wietnamie i widzisz europejskie budownictwo. Do tego jeszcze Citroen 2CV i kufel piwa bo akurat w tym parku obchodzili Oktoberfest. Ciekawe czy Citroen jest na stałe, czy też postawili go z okazji Oktoberfestu. Francja, Niemcy? Europa to jedno i to samo.


Przedziwne uczucie kiedy wchodzisz do "kościoła", który jest zbudowany ewidentnie na pokaz, tylko żeby pokazać jak to mniej więcej wygląda. No i jeszcze obowiązkowy selfik z Jezusem na krzyżu (para po prawej). 


Bawarska sukienka i wietnamski kapelusz. 10/10! 



Kaczuszkę?




Nie zostałem fanem Wietnamskiego jedzenia. Wole jego rodzime odmiany u krajowych "chińczyków". Ale to co na zdjęciu było akurat bardzo dobre. Makaron ryżowy, przepiórcze jaja, kurczak, orzeszki.  


Podróż tym autobusem to było coś czego nie chciałbym przeżyć jeszcze raz. Wsiedliśmy do jednego, potem przesadzili nas do drugiego i nie byłem pewien co się stanie z moim bagażem, a do tego nacisnęli tam tyle osób ile się tylko dało. Obok mnie siedział student z Chin, który jechał na granicę z Chinami i wiózł ze sobą reklamówkę Vifonów. W Chinach studenci, też jedzą Vifony.


Media Mar(k)t. Ale raczej nie podrabiany, bo trochę ich było.


Zatoka Ha Long. Całkiem zabawne, że nazwali ją jak tę chińską restauracje w kerfurze.


Ha Long to oczywiście popularny widok na wietnamskich pocztówkach.


To jeszcze raz.


Masaż stóp, to oczywiście coś, co Wietnamie trzeba zaliczyć. 25zł/30min. Całkiem przyjemna sprawa.




Durian. Owoc który śmierdzi jak mało co. Jeśli chciałbyś zabrać go do samolotu, to musisz powiadomić obsługę. 


Smak duriana nie każdemu przypadnie do gustu. Coś jak stara cebula z czymś. Ciężko jakoś dokładnie opisać ten smak.


To nie jest jakiś wyjątkowo rzadko spotykany widok. 


Też bym chciał jeździć czołgiem.


Cały Wietnam to jeden wielki bazar z tandetą. To było jedne z nielicznych, o ile nie jedyne stoisko z czymś ładnym. Pani, która tam była sama zajmowała się robieniem tych taszek, torebek, portfeli itd. 


Hot pot. Super sprawa! Taki mini grill na którym sam sobie smażysz surowe mięsko i  warzywa . Dla mnie dużo fajniejsze niż tradycyjne grillowanie. 


Pani sprzedaje coś do jedzenia.


Tu też. Nie mam pojęcia co to jest.


Komunizm.


Kawa w Wietnamie jest bardzo dobra. U Huya piliśmy najlepszą. 


Rowerem, podobnie jak skuterem, też można przewieźć całkiem sporo.



Na przykład kwiaty.






100% ORYGINAŁ!!! KUP TERAZ!!


Polecam, Barack Obama. 


Normalny widok w centrum stolicy, w której mieszka ponad 7 milionów ludzi. W Warszawie też tak jest, prawda?


Może mięsko? Na dworze ok. 30*C. 


Jak widać chętnych nie brakuje.



Taką pocztówkę wysłaliśmy do Polski.





Hasiok.



Przerwa.



Ten skuter to chyba na gaz.



Znajomy widok dla Europejczyków. Pewnie francuzi przywieźli.


Papieża szanujo!


Jeśli potrzebujesz podpiąć telefon, to po prostu ciągniesz nowy kabel. 


Grab to taki Uber. Oprócz samochodu, można też zamówić skuter.



Jak jesteś w kiecce, to jedziesz bokiem.




Mauzoleum Ho Chi Minha. Komunisty #1 w Wietnamie. Niestety nie mogliśmy go zobaczyć, bo akurat był "na serwisie" w Chinach albo w Rosji. 


A czy Ty masz taką wypasioną podsufitkę?


Przechodząc przez drogę lepiej patrzeć pod nogi.  


Cały czas Hanoi. Cały czas centrum. Dwie ulice dalej salon rolls royce'a, a tu pan siedzi na chodniku i szkubie sobie kurczaka. Bo czemu niby nie? Ta scena chyba najbardziej definiuje dla mnie ten kraj - z jednej strony normalna cywilizacja, a z drugiej gość rozprawiający się z kurczakiem na ulicy. Każdego dnia w Wietnamie spotykało mnie coś zaskakującego.






Przed wylotem do Bangkoku. Będziemy tęsknić za Wietnamem.





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza