sobota, 30 września 2017

Trikatuka moved

Due to Openshift2 sunset, I had to move Trikatuka to the other server. Unfortunately the url has changed too.
Now its:

http://www.trikatuka.aknakn.eu/

http://trikatuka-aknakn.rhcloud.com/ will be no longer available.

piątek, 23 grudnia 2016

Półka IKEA Lack + okleina

Chciałem mieć fajne półki na ścianie, ale drewniane o tej grubości są za drogie. Odpowiednie wymiarami są półki Lack z Ikei, ale kolory trochę mi nie pasowały. Na szczęście jest dużo dostępnych oklein i bardzo łatwo taką półkę, można zmienić, a efekt moim zdaniem jest na prawdę dobry.

Nie będę tu opisywał krok po kroku jak okleić półkę Lack, bo jest do tego fajny filmik na youtube, z którego korzystałem.


Dam tylko kilka rad:
- Polecam zabrać się za to w dwie osoby

- Żeby było taniej, to półki można kupić na olxie, bo nie ma sensu kupować nowych, skoro i tak będziemy je oklejać.

- Ja używałem okleiny firmy d-c-fix. Nie warto jej kupować w castoramie/obi/praktikerze, bo cena jest wysoka. Chyba 8 albo 9zł za mb. Lepiej odwiedzić lokalne sklepy z tapetami. U mnie w mieście okleina była w małych sklepikach za 6-7zł/mb. Można też kupić online chyba za 6.50zł + koszty wysyłki.

- Zaczynamy od boków (na filmiku w 1:52) i nie ma co szaleć tutaj z szerokością zakładek - wystarczy po 1 cm z góry i z dołu. Zmierz wysokość półki, dodaj 2cm i przyklej. Np. na filmiku widać, że kobita na dole zostawiła sobie bardzo szeroki pas okleiny - to niepotrzebne.

Na zdjęciach jest okleina "dąb sonoma". Panele to "dąb canyon".










sobota, 20 sierpnia 2016

Usuwanie wielu adresów z wyników wyszukiwań Google

Jedna ze stron na wordpressie, którą kiedyś komuś postawiłem, padła ofiarom ataku, co poskutkowało wysypem urli do chińskich stron w wynikach wyszukiwania google. Oczywiście nie jest to coś, co chciałbym, żeby było tam widoczne, więc coś trzeba było z tym zrobić.

Wyczyściłem wordpressa, ustawiłem przekierowania na status HTTP 410, dla tych wadliwych linków (na szczęście dało się to zrobić wyrażeniem regularnym w .htaccess), ale linki dalej wisiały i wisiały. Swoją drogą, te 410 chyba tak czy siak dobrze ustawić, nawet jeśli będziemy usuwać urle.

Ponieważ jest tego dobre kilka stron, to nie bardzo chciało mi się usuwać to ręcznie i pojedynczo przez narzędzie w Google Search Console. Niestety Google nie udostępnia nam możliwości wpisania wielu adresów i pozbycia się ich jednym kliknięciem i trzeba wpisywać link za linkiem. Na szczęście, ktoś napisał wtyczkę do Chrome'a, która zrobi to za nas. Jest dostępna w tym projekcie na githubie: https://github.com/noitcudni/google-webmaster-tools-bulk-url-removal Trzeba tylko przygotować plik tekstowy z adresami, które chcemy usunąć.

Opisana na githubie instrukcja instalacji narzędzia jest ok (czyli włączamy tryb programisty w chrome://extensions/, a potem wgrywamy pobrane i wypakowane pliki wtyczki), natomiast link z instrukcji do opisu tego jak zebrać wszystkie linki do swojej strony z google nie działa, dlatego opiszę tutaj jak to zrobić. Może komuś się przyda.

1. Zaczynamy od dodania do zakładek tego bookmarkleta: http://www.onlinesales.co.uk/tools/tools/bookmarklet-serps.php - czyli przesuwamy ten zielony przycisk na pasek zakładek.

Bookmarklety to nic innego jak kod javascript odpalony z paska adresu. Tutaj mirror1 i mirror2 kodu tej zakładki, gdyby tamta strona się zmieniła. Trzeba pamiętać, że google czasem zmienia sposób wyświetlania wyników, wiec nie wiadomo, czy w momencie w którym czytasz ten wpis, te bookmarklety jeszcze działają. Jeśli nie, to pozostaje Ci znaleźć jakąś alternatywną metodę.

2. Wpisujemy w google site:<adres strony>, czyli np site:wp.pl i dostajemy wszystkie wyniki związane z nasza stroną


 

3. Teraz trzeba kliknąć bookmarklet'a i otworzy nam się nowa karta, na której będzie lista linków do naszej witryny. Niestety operacje trzeba powtórzyć na każdej stronie z wynikami w google. Linki wrzucamy do pliku tekstowego (oczywiście tylko te, których chcemy się pozbyć), który później wgramy do search console. 




4. Dalej postępujemy zgodnie z instrukcją na githubie. To znaczy przechodzimy do Google Search Console > Indeks Google > Usuń adresy url. Dzięki włączonej wtyczce z githuba pojawia się lista wybieralna i przycisk do wgrania przygotowanego pliku z urlami.


5. Po w graniu pliku trzeba poczekać, aż google to sobie przetworzy. Strona odświeży się tyle razy ile było linii w pliku. I to wszystko, co trzeba zrobić.


U mnie w przeciągu 24h niechciane linki zniknęły z wyników wyszukiwania w Google.

wtorek, 16 sierpnia 2016

Bikepark Gruniky - pierwsza wizyta

O Grunikach pierwszy raz usłyszałem z rok temu, a powiedział mi o nich mój mountainboardowy kolega Piotrek. Bardzo zachwalał i zachęcał, żeby się tam wybrać. Pamiętam, że dostałem jakiś filmik, ale wydawało mi się wtedy, że jest tam tak sobie. Niby okej, ale nic specjalnego. Dziś nie wiem, czy wtedy było tak naprawdę, bo były to dopiero początki miejscówki, czy tylko odniosłem takie mylne wrażenie. W każdym bądź razie, to co jest tam teraz, wywarło na mnie niesamowicie pozytywne wrażenie.

Jako, że co raz więcej materiałów z Gruników przemykało mi przez facebookową tablicę i słyszałem sporo dobrych opinii na temat tego miejsca, postanowiłem, że trzeba się tam w końcu wybrać. Miejscówka znajduję się tuż przy granicy polsko-słowackiej w Korbielowie i jest to niewielka górka z wyciągiem orczykowym. Orczyk, nosi nazwę orczyk, dlatego, że bez skrupułów przeora wasza ramę i kierownicę. Ale ja już o tym wiedziałem, dlatego pozabezpieczałem te części pociętą dętką i taśmą izolacyjną. Mimo wszystko zalecałbym jednak przynajmniej podwójną warstwę dętki, albo najlepiej jakąś obklejoną gąbkę. Kierownice dobrze jest obwinąć po prawej stronie, od mostka aż po klamkę. Sztycę też najlepiej zabezpieczyć na jak największej powierzchni, bo różnie nam się ten wyciąg zahacza. Ja poobklejałem moje w ten sposób:



Uchwyt wyciągu zahaczamy o sztycę i tak sobie jedziemy kilka minut na górę. Orczyk, to może i nie jest najwygodniejsza forma podróżowania i po którymś razie, od siedzenia na niewygodnym, zjazdowym siodełku może nas zacząć boleć dupa, ale na szczęście wrażenia z bikeparku nam tą niedogodność wynagradzają.

Trasy
Trasy w Grunikach są mistrzowskie. Nieprawdopodobne jak dobre i zróżnicowane linie można poprowadzić na tak małej górce. Znowu narzekam, ale odniosłem wrażenie, że na tej jednej małej góreczce jest tyle samo fajnych tras, co w całej Polsce. W całym bikeparku jest dużo hopek o przeróżnej skali trudności, wszystkie mają jednak objazdy i to takie jakie powinny mieć. Czyli niezależnie czy skoczysz, czy pojedziesz bokiem, będziesz zadowolony. Bandy też wyglądają tak jak powinny. To znaczy, że prowadzą cię tam gdzie trzeba, a nie gdzieś np. w las. Wielka piona dla budowniczych!

Dzisiaj mam filmiki z każdej trasy i to nie z taką lamerską jazdą, bo nagrywał je Paweł, a nie ja. Także parę słów Wam o trasach opowiem, a potem możecie sobie zobaczyć jak to wygląda. Następnym razem musimy tylko inaczej ustawić kamerę, bo mogłaby patrzeć nieco bardziej w przód.

First
Tak nazywa się jedna z tras. Nie wiem czy była pierwsza w bikeparku, czy chodzi o to, żeby pierwszy przejazd zrobić właśnie na niej, ale to ją wybraliśmy na nasz pierwszy zjazd. Trasa ma freeride'owy charakter. Dużo hopek, trochę korzeni i szybka jazda w dół. Tak jak już pisałem, każda hopka ma sensowny objazd, więc na trasie można się bardzo dobrze bawić niezależnie od posiadanych umiejętności. Tą trasą jeździliśmy chyba najwięcej. Gdzieś w jej dalszej części, można jechać prosto na bandy i hopki, a można odbić na nieco bardziej techniczny fragment - rockgarden lub korzenie.



Downhill
Szybka, zjazdowa trasa. Mamy na niej m.in sporego wallride'a, z którego zaskakuje się na przygotowane lądowanie i długą sekcje korzeni, na których nieźle nas wytrzęsie. Miejscami jest bardzo szybko! Świetnie się tam bawiłem. Nie ma co nawet więcej pisać, bo wszystko jest tam wg mnie idealnie. Lubię takie sekcje korzeni na których trzeba się po prostu puścić przed siebie i jechać tam gdzie nas poniesie, delektując się przy okazji nienaganną pracą własnego zawieszenia. Jazdy na sztywniaku jednak nie polecam. Na tej linii czekają nas dwie minuty czystej, zjazdowej przyjemności.



Enduro
To taka linia, którą warto odwiedzić raz czy dwa przez cały dzień. Jest wolna, techniczna i najbardziej stroma. Jest też kładka nad strumykiem, a ja zawsze mam banana na ustach jak jadę i gdzieś w pobliżu trasy słychać, że płynie sobie rzeczka. Zawsze po głowie chodzą mi wtedy takie enduro foty, na których widać rozbryzgującą się wodę, przez którą przebija się jakiś gość na rowerze za 30 tysi. Tutaj do wody nie wjeżdżamy, ale z przyjemnością bym to zrobił. Trasa nie jest taka idealna, bo końcówka jest już niestety trochę płaska, ale nawet na zjazdówce ten jeden, czy dwa zjazdy nie będą problemem. Niech was drodzy downhillowcy, nie zniechęca ta złowrogo brzmiąca nazwa!



Funtrail
Na tej trasie byłem tylko raz, bo po ulewach w zeszłym tygodniu było na niej bardzo ślisko. A że są tam prawie same korzenie, to jechało się dość ciężko. Trasa DH jest położona na granicy stoku i ładnie padają na nią słońce, przez co było sucho, natomiast funtrail znajduje się głębiej w lesie dlatego nie schnie tak dobrze i było trochę błota. Jak nazwa wskazuje, jest to trasa do dobrej zabawy, choć wydaje mi się, że bawimy się na niej nieco gorzej niż na "First". Ta linia jest bardziej techniczna i też ma kilka hopek. Koniecznie muszę ją kiedyś wypróbować jak będzie sucho.



Big Air
To jest jakaś linia dla psychopatów! Nigdzie czegoś takiego jeszcze nie widziałem! Wszystkie hopy są wielkie, a ta przez dropem to jest w ogóle jakaś abstrakcja! Od nas tylko Paweł odważył się coś tam polatać, a i tak nie chciał się dać namówić, żeby spróbował skoczyć kolejne hopki. Jak ktoś jest hardkorem, to zapraszam  - na pewno nie pożałuje. Ja mogę tylko powiedzieć, że wygląda na to, że jest płynnie i jedyne z czym trzeba walczyć, to ze swoją głową. Przy tak dobrych alternatywnych trasach, nie mam nic przeciwko zrobieniu jednej, zupełnie niedostępnej dla Janusza downhillu.



To jeszcze kilka rzeczy, które warto wiedzieć:
- Nie warto brać karnetu na 10 wjazdów, bo szybko je wyjeździmy (trasy są stosunkowo krótkie, ok. 2 minut). Całodniowy to moim zdaniem najlepsza opcja.
- W kasie nie można zapłacić kartą, ale można złotówkami. Na ten moment (sierpień 2016) płaciliśmy 52zł, z czego potem dostaliśmy 9zł  kaucji zwrotnej za oddanie karnetu. Czyli wychodzi tylko 43zł za cały dzień!!!
- Przy wyciągu jest karczma (w której, też nie można płacić kartą). Smažený sýr kosztuje €3.50.
- Warto zabezpieczyć sztycę i kierownicę, bo wyciąg na pewno nam je poobija. 
- Czasami ekipa od mountainboardów rozstawia poduchę, więc można poćwiczyć sztuczki. Jak chcecie wiedzieć, co i jak, to piszcie do WildBoards https://www.facebook.com/WildBoards/?fref=ts (dobrą opcją może być wyjazd na Gruniky z dziewczyną i wysłanie jej np. na szkolenie mountainboardowe, tak żeby się nie nudziła) 
- wyciąg chodzi od 10:00 do 17:00 


Co tu dużo mówić - podobało mi się! Dobry bikepark jest wtedy, kiedy masz w czym wybierać. Jedna kozacka trasa nie wystarczy, bo ileż można jeździć jednym i tym samym. Tutaj wybór mamy i to taki, że spokojnie wystarczy na cały dzień. Nie mam się zupełnie do czego przyczepić i na pewno nie raz jeszcze na Gruniky pojadę. Jest blisko, tanio i znakomicie. Szczerze polecam i ręczę za to, że wyjazd tam nie będzie zmarnowanym czasem.

#chrrybnik
 
A jako bonus filmik z glebą. Paweł skoczył hopkę, stracił przyczepność na śliskiej nawierzchni i wylądował prosto na leżącym z boku korzeniu. Dodatkowo nadział się na wystający fragment tego korzenia. Gdyby nie miał gogli, to korzeń nieźle mógłby uszkodzić mu twarz. Uratowała go szybka. Było groźnie, ale na szczęście nic złego się nie stało.